Jaką przyszłość po zwolnieniu Mourinho ma Manchester United?

Jose Mourinho był najlepszym trenerem w Manchesterze United, od czasu odejścia Alexa Fergusona. Niestety po całkiem udanych dwóch sezonach, w których Czerwone Diabły osiągnęły wicemistrzostwo Anglii, zdobyły puchar Ligi Angielskiej oraz puchar Ligi Europy, przyszedł najgorszy początek sezonu ligowego od 28 lat. Mourinho musiał pożegnać się z Old Trafford.

W tym sezonie najlepszym meczem Czerwonych Diabłów, była potyczka z Fulham, w której te zagrały jak za czasów Alexa Fergusona. Zawodnicy zagrali agresywnie, z dumą; byli nastawieni na atakowanie. Przez cały mecz czuło się zaangażowanie piłkarzy, błyszczał ich talent – widać było siłę jaką dysponuje United.

Oczywiście Fulham jest jedną z najsłabszych drużyn w lidze i na wiele pozwalał swoim rywalom. Ale dlaczego drużyna United nie może wychodzić w ten sposób na każdy mecz? Dlaczego nie może grać atrakcyjnego futbolu i sprawiać frajdę swoim kibicom? Nie ma takiego powodu – może przecież wygrywać mecze w ten sposób. I wrócić do dawnego podejścia stosowanego za czasów Alexa Fergusona – wielkiego, dumnego United, który na każdy stadion przyjeżdża aby walczyć i wygrać.

Aby w pełni realizować takie podejście, potrzeba jednak wspaniałych piłkarzy. Tych jak na razie brakuje w Manchesterze United. Winą za to obarczyć trzeba głównie byłych trenerów Davida Moyesa i Louisa van Gaala, którzy pozwolili odejść dobrym piłkarzom, a zastąpili ich zawodnikami, którzy albo się nie dopasowali do reszty składu lub ligi, albo byli po prostu nazbyt słabi.

Jose Mourinho również nie dokonał wielu wspaniałych transferów, chociaż (przynajmniej na papierze), jego transfery wydawały się bardziej przemyślane. Z wyjątkiem sprowadzonego w ostatnim sezonie Diogo Dalot oraz Nemanji Matić’a sezon wcześniej, żaden z piłkarzy sprowadzonych przez tego trenera, nie grał tak aby w pełni uzasadnić swój transfer. Alexis Sanchez jest tu najlepszym przykładem. Podobnie Pogba, Lukaku, Bailly i Lindelof. Podobnie Mkhitarian, który został wymieniony na Sancheza, grającego wówczas w Arsenalu.

Moją receptą na bolączki United, byłoby zatem:

  1. Skupienie się na dokonywaniu wspaniałych transferów, gdzie sprowadzony zawodnik, po jednym lub dwóch sezonach, warty jest już ponad dwa lub trzy razy tyle ile wynosił jego transfer. To jest podstawa siły innych zespół w lidze – Eden Hazard i N’golo Kante w Chelsea, Kevin de Bruyne w Manchesterze City, Mohamed Salah i Sadio Mane w Liverpoolu. Zawodnicy kupieni za relatywnie niskie kwoty, po przyjściu do klubu zaczęli grać na poziomie zawodników o wielokrotnie wyższej cenie. Z kolei ci zawodnicy, którzy przyszli za wysokie kwoty – jak np. Alisson oraz van Dijk w Liverpoolu – wskakują od razu na wysoki pułap, czym w pełni uzasadniają wysokie wydatki.
  2. Powrót do dumnego, ofensywnego futbolu. Dążenie do zdominowania przeciwnika siłą, szybkością i talentem. Granie w żywiołowy i radosny sposób.

Jako kibicowi przykro mi to stwierdzić, ale United w gruncie rzeczy powinno pójść drogą, którą od kilku lat kroczy Liverpool. Ich sposób gry jest dokładnie taki jakiego oczekiwałbym od United. Do tego ich trener, Jurgen Klopp, dokonał jak dotąd wielu wspaniałych transferów.

Jaki jest problem Jose Mourinho?

Kilka dni temu Jose Mourinho został kolejny raz zwolniony z funkcji menadżera klubu. Ostatnie zwolnienie z Manchesteru United, podobnie jak dwa poprzednie w Chelsea i Realu Madryt, poprzedzone były okresem znacząco słabszej gry zespołu i doniesieniami o złej atmosferze w szatni. Rodzi się pytanie, jaki jest problem Jose Mourinho, jednego z najlepszych trenerów piłkarskich w dziejach, że został wyrzucony po raz trzeci, z podobnego powodu?

Moim zdaniem, odpowiedź może być jedna – nastawienie. Nastawienie, które w jego przypadku działa jak miecz obosieczny, ponieważ to ono pozwoliło mu wygrać tak wiele, ale z drugiej strony, w długim okresie czasu, prowadzi do buntu szatni.

Mourinho zdaje się postrzegać futbol, podobnie jak rozgrywkę szachów. Każdy mecz, który rozgrywa poprzedzony jest dogłębną analizą gry przeciwnika. Jego silnych stron, słabych stron, sposobu gry i wzorców. Na tej podstawie układa on plan taktyczny na dane spotkanie, którego celem jest uzyskanie maksymalnej przewagi nad przeciwnikiem tj. granie w taki sposób, aby uniemożliwić efektywnę grę rywalowi a samemu grać możliwie efektywnie.

Czasami polega to na przydzieleniu indywidualnego krycia. Czasami na postawieniu autobusu w polu karnym i graniu z kontrataku. Innym razem wiąże się z zastosowaniem wysokiego pressingu. Drużyna Mourinho, będzie grać w dokładnie taki sposób, jaki trener uważa, za dający największe szanse na wygraną, czasami remis.

Mourinho jako mistrz planowania taktycznego, wygrywa w ten sposób wiele meczy. Często dysponując nawet mniejszym lub równym potencjałem w stosunku do przeciwnika. On jednak potrafi w taki sposób zorganizować swój zespół, aby mimo to wygrać.

Takie podejście jednak wymaga od zawodników pełnego podporządkowania się. Ich preferencje co do sposobu gry nie są brane pod uwagę. Narzucone są im wymagania oraz plan taktyczny, czy się z nim zgadzają czy nie. Oczekuje się od nich zawsze pełnego zaangażowania na treningach i w meczach. Trener traktuje ich podobnie jak pionki na szachownicy, które mają poruszać się w wyznaczony przez niego sposób. Nierealizowanie założeń taktycznych, brak stu procentowego zaangażowania lub wychylanie się poza szereg są nieakceptowalne.

I właśnie takie podejście działa jak miecz obosieczny. Z jednej strony pozwala ono osiągać możliwie dobre wyniki, z drugiej jednak strony, piłkarze są w nim wyobcowani. Nie mają wkładu w sposób gry, nie cieszą się nim, jest on im narzucony z góry. Co z czasem prowadzi do niezadowolenia, które przeradza się w niewywiązywanie się z wymagań trenera. Trener natomiast nie akceptuje takiego stanu rzeczy, nie idzie na ustępstwa nawet o krok, i sytuacja się zaostrza. Napięta sytuacja wkrótce staje się nie zniesienia i trener zostaje zwolniony.

Taki jest moim zdaniem problem Jose Mourinho – traktowanie piłkarzy w instrumentalny sposób, z dystansem i z góry. Traktowanie futbolu jako roboty do odwalenia. I ponadto niezdolność na pójście na ustępstwo, rozładowanie sytuacji, zaakceptowanie braku pełnej dyscypliny u zawodników.

Podejście to jest podobne do trenera, na którym Jose Mourinho się wzoruje tj. Helenio Herrery. Herrera pracując w Interze, na kilka dni przed meczem, gromadził zespół w odizolowanym ośrodku, gdzie piłkarze nie byli rozpraszani. Mówiło się tam wyłącznie o przyszłym meczu, taktyce na ten mecz i przeciwniku. Zawodnicy żyli kolejnym meczem.

Tego rodzaju podejście pozwalało zdominować europejski futbol. Tamta drużyna nazywana jest Grande Inter, czyli Wielki Inter i wspominana jest do dziś. Piłkarze jednak po kilku latach takiego życia, mieli go dość i trener, podobnie jak niedawno Jose Mourinho, musiał odejść z klubu, z którym nie tak dawno święcił wspaniałe sukcesy.

W moim odczuciu Jose Mourinho jest geniuszem jeśli chodzi taktykę, ale brakuje mu wyczucia w dziedzinie psychologii. Gdyby jako trener dbał bardziej o to aby zadowolić swoich zawodników, o ich morale i utrzymanie radości z gry – wówczas przetrwał by dłużej zarówno w Chelsea, Realu Madryt i Manchesterze United. To pozwoliłoby by mu prawdopodobnie powrócić do wysokiego poziomu, sezon później.

Moja teoria zdaje się pasować do klubów, z których Mourinho był zwalniany. Czy jednak pasuje do tych, z których odchodził sam – z Porto i z Interu?

Należy zwrócić uwagę, że Porto i Inter to dwie drużyny mniejszego formatu niż Man Utd, Real Madryt czy Chelsea. Dysponują one dużo mniejszymi funduszami, nie mają tylu znanych piłkarzy. To moim zdaniem jest powód, dla którego Mourinho nie stracił w nich szatni. Piłkarze tam grający, nie mający statusu gwiazd, nie dysponujący wspaniałym talentem, ale którzy nadrabiają ciężką pracą, są tymi, którzy skłonni są do tego aby się podporządkować.

Warto zwrócić uwagę, że w każdym z trzech klubów o których pisałem na początku, sprzeciwiały mu się największe gwiazdy – Cristiano Ronaldo, Eden Hazard i Paul Pogba. Tego typu piłkarze są tymi, którzy sprzeciwią się trenerowi, a nie ci bezimienni w mniejszych klubach. Szczególnie w dzisiejszych czasach kiedy znani piłkarze są gwiazdami nie tylko na boisku piłkarskim, ale również w świecie biznesu, mody i mediów społecznościowych.

Dlaczego trening wysokiej intensywności (HIT) nie jest przeznaczony dla początkujących?

Kiedy pierwszy raz spotkałem się z ideą treningu HIT, uznałem go za wspaniały. Wystarczy tylko jedna seria główna danego ćwiczenia, przy maksymalnej intensywności, poprzedzona dwoma seriami rozgrzewkowymi – i tyle. Trening będzie i będę mógł w niego zmieścić wiele ćwiczeń – myślałem. Problem w tym, że nie byłem wówczas wystarczająco zaawansowany. Z braku efektów, zarzuciłem trening tego typu. 

W swojej książce Zacznij od siły, którą bardzo polecam, Mark Rippetoe tłumaczy, dlaczego tak jest:

Jedna ze szkół treningu siłowego uczy, że pojedyncza seria główna wykonana z wystarczająco dużą intensywnością wystarczy do pobudzenia wzrostu mięśni. Niestety w przypadku początkujących takie podejście wiąże się z kilkoma problemami. Po pierwsze, nowicjusze nie wiedzą jeszcze, na czym polega trening siłowy z wysoką intensywnością, i musi minąć trochę czasu, zanim zaczną mieć o tym jakiekolwiek pojęcie. Po drugie, jeśli nie wiedzą, czym jest wysoka intensywność, to jedna seria nie wystarczy do wytworzenia tak silnego stresu, by w jego wyniku uruchomiły się procesy adaptacyjne. Po trzecie – i najważniejsze – jedna intenstwana seria przyzwyczaja ciało do ciężkiej pracy tylko w jednej serii, gdyż każdy proces adaptacji polega na tym, że organizm reaguje na konkretne, charakterystyczne dla danego ćwiczenia, bodźce. […] Poza zapasami sumo i kilkoma innymi dyscyplinami, uprawianie sportu rzadko wymaga wykonywania jednego krótkiego, izolowanego intensywnego wysiłku. […] Wykonywanie kilku serii z tym samym ciężarem najbardziej przypomina pracę, jaką wykonujemy przy uprawianiu większości znanych mi dyscyplin sportowych, dzięki czemu pozwala ćwiczącemu nauczyć się ciężkiej pracy ze sztangą, co skutkuje dużo lepszą adaptacją.

Jak przygotować się do ćwiczenia na siłowni?

W książce Zacznij od siły Marka Rippetoe, znalazłem zwięzły, ale bardzo ważny cytat, dotyczący przygotowania się do ćwiczenia na siłowni. Oto on:

Zanim przekroczysz drzwi siłowni, powinieneś dokładnie określić, co będziesz robić, znać kolejność, w jakiej to zrobisz, wiedzieć, jakiego ciężaru użyjesz oraz jak zaplanujesz następny trening na podstawie tego, który właśnie cię czeka. Nie powinno się iść na trening bez ściśle opracowanego planu. Błąkanie się po siłowni w poszukiwaniu fajnie wyglądających ćwiczeń, robienie ich do znudzenia i szukanie następnych to nie trening. Każda sesja musi mieć określony cel, zazwyczaj będzie to zwiększenie ciężaru lub innego parametru względem poprzedniego treningu w oparciu o historię dotychczasowych treningów. 

Czy mleko jest zdrowe?

Chyba wszyscy znamy slogan Pij mleko, będziesz wielki. I zgodnie z nim większość z nas uważa mleko za zdrowe. A jednak, nie jest to oczywiste. Popadłem w wątpliwości w tej kwestii, po tym jak w jednym z wywiadów Doriana Yatesa usłyszałem jak ten dyskredytuje mleko, jako niezdrowe. Nie wyjaśnił swoich zastrzeżeń, wspomniał tylko, że nie jest ono dobrze trawione przez ciało dorosłego człowieka.

Jak rozwiązać wątpliwości w tej kwestii? Najlepiej odwołać się do metody naukowej. Otóż udało mi się znaleźć pracę naukową, której autorzy starają się w niej, odpowiedzieć dokładnie na ten problem. Jak piszą:

W społeczeństwie występuje sceptycyzm dotyczący wpływów produktów mlecznych na zdrowie, który objawia się zwiększonym przyjmowaniem napojów na bazie roślin, pochodzących z np. soji, ryżu, migdałów lub owsa.

Licząca 114 przypisów meta-analiza, została zakończona następującymi wnioskami:

Najnowsze dowody sugerują, że przyjmowanie mleka i nabiału, jest związane z ograniczonym ryzykiem dziecięcej otyłości. U dorosłych, spożywanie nabiału związane jest z lepszym składem ciała i ułatwioną utratą wagi w przypadku ograniczenia spożywanej energii. Dodatkowo, spożywanie mleka i nabiału zostało powiązane z neutralnym lub mniejszym ryzykiem cukrzycy typu drugiego oraz zredukowanym ryzykiem chorób układu krwionośnego, szczególnie zawału. Ponadto, dowody wskazują na korzystny wpływ mleka i nabiału na gęstość mineralną kości, ale nie wykazano związku z ryzykiem złamań kości. Wśród nowotworów, mleko i nabiał są odwrotnie skorelowane z rakiem jelita grubego, rakiem pęcherza, rakiem żołądka i rakiem piersi, oraz nie powiązane z ryzykiem raka trzustki, raka jajnika lub raka płuc. Dowody na raka prostaty są niespójne. Wreszcie, spożywanie mleka i nabiału nie jest związane ze śmiertelnością z dowolnej przyczyny. Napoje roślinne z dużą zawartością białka zostały zakwalifikowane do produktów mlecznych, w zaleceniach żywieniowych niektórych krajów. Jednakże, z żywieniowego punktu widzenia, krowie mleko i napoje roślinne są zupełnie innymi rodzajami pożywienia. Wnioski, bazujące na dowodach naukowych, na temat wpływu na zdrowie napojów roślinnych wymagają większej ilości badań.

Odpowiedź jest zatem jednoznaczna – mleko jest zdrowe, jeśli chodzi o ogólne zdrowie. Ale jak mleko wpływa na wyniki sportowe? Odpowiedź na to pytanie znalazłem w mojej ulubionej książce na temat żywienie w sporcie, o ekstrawaganckim tytule Żywienie w sporcie, autorstwa Anity bean. Oto fragment rozdziału pt. Odżywianie przed treningiem, w trakcie i po nim.

Mleko jest niemal idealnym napojem regeneracyjnym, zarówno w odniesieniu do uzupełnienia glikogenu i masy mięśniowej, jak i w kwestii nawodnienia. Naukowcy z Uniwersytetu Connecticut należą do pierwszych, którzy wykazali, że odtłuszczone mleko przyjęte bezpośrednio po ćwiczeniach stwarza korzystniejsze środowisko hormonalne – w porównaniu ze sportowym napojem węglowodanowym (Miller i in., 2002). Mleko, jak sugerowali badacze, może oszczędzić biała w organizmie i pobudza ich anabolizm podczas regeneracji. Od tamtej pory mleko zostało dokładnie przebadane jako napój regenerujący. Naukowcy z Uniwersytetu Teksańskiego od kuli, że picie mleka (dowolnego typu: pełnotłustego, półtłustego i odtłuszczonego) po treningu oporowym przyczynia się do syntezy mięśni (Elliot, 2006), W kilku badaniach wykazano, że sprzyja ono produkcji mięśni i ich przyrostowi, skuteczniej niż napoje sojowe (Wilkinson, 2007; Phillips, 2005).

Wygląda na to, że mleko ma również korzystny wpływ na budowę ciała. Kanadyjscy badacze odkryli, że kiedy początkujący kulturyści (mężczyźni) spożywali mleko odtłuszczone w ramach dwunastotygodniowego programu treningu oporowego, produkt ten pobudził większą hipertrofię niż izoenergetyczny napój sojowy lub napoje węglowodanowe (Hartman i in., 2007), W przypadku kobiet podobne testy potwierdziły, że picie mleka odtłuszczonego po wysiłku oporowym przez dwanaście tygodni zmniejsza poziom tkanki tłuszczowej, zwiększa masę beztłuszczową i siłę (Josse i in., 2010). Uważa się, że mleko w jakiś sposób zmienia metabolizm białek w mięśniach, a tym samym zwiększa przystosowanie mięśni do ćwiczeń.

Co więcej, mleko okazało się skuteczne również jako napój nawadniający. W 2007 roku naukowcy z uniwersytetu w Loughborough wykazali, że mleko odtłuszczone lepiej poprawia nawodnienie organizmu po wysiłku niż napoje dla sportowców czy woda (Shireffs i in., 2007). Badania wykazały też, że spożywanie mleka po treningu może pomóc złagodzić objawy spowodowanych wysiłkiem uszkodzeń mięśni, w tym zespołu opóźnionego bólu mięśniowego i zmniejszenia wydajności mięśni. Pierwsze korzyści obserwowano, opierające się na piciu dość dużej ilości mleka (litr), ostatnio jednak ustalono, że mniejsza objętość (500 ml) mleka ma podobny jak większa ilość wpływ na wydajność mięśni, parametry krwi i bolesność mięśni (Cockburn i in. 2012). Podczas tych badań dwudziestu czterech mężczyzn spożywało albo 500 ml częściowo odtłuszczonego mleka, albo litr częściowo odtłuszczonego, albo litr wody po ćwiczeniach mięśni nóg. Sportowcy, którzy wypili 500 ml lub litr mleka, doświadczyli mniejszej ilości uszkodzeń mięśni niż ci, którzy pili wodę; pomiędzy dwiema grupami spożywającymi mleko nie zanotowano natomiast różnic.

W wielu testach podkreślano korzyści przyjmowania mleka czekoladowego jako napoju regenerującego, szczególnie po długotrwałym wysiłku. Mleko smakowe i zwykłe mleko mają przewagę w postaci dodatkowych składników odżywczych, w postaci dodatkowych składników odżywczych których nie znajdziemy w napojach sportowych i dlatego są dobrymi produktami regenerującymi.

W 2008 roku w wyniku badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Northumbria odkryto, że sportowcy którzy wypili 500 ml półtłustego mleka lub mleka czekoladowego natychmiast po treningu, doświadczyli mniejszej bolesności mięśni i szybszej regeneracji – w porównaniu z tymi, którzy spożywali gotowe napoje sportowe lub wodę (Cockburn i in., 2008).

Badania przeprowadzone na Uniwersytecie James Madison w 2009 roku potwierdziły, że mleko czekoladowe – w porównaniu z gotowymi napojami sportowymi – bardziej sprzyja regeneracji mięśni (Gilson i in. 2009). U piłkarzy, którzy pili mleko czekoladowe po treningu, zauważono mniejsze uszkodzenia mięśni i szybszą ich regenerację w porównaniu z zawodnikami, którzy spożywali napój sportowy o tej samej zawartości kalorii.

Naukowcy z Uniwersytetu Teksańskiego odkryli, że mleko czekoladowe nie tylko wspiera regenerację glikogenu w mięśniach, lecz również przyczynia się do zwiększenia wydolności tlenowej i beztłuszczowej masy ciała, a także zmniejsza tkankę tłuszczową w porównaniu z napojami węglowodanowymi (sportowymi) (Ferguson-Stegall i in., 2011).

Co to jest autoteliczna osobowość?

Zacznijmy od wyjaśnienia słowa autoteliczny, które oznacza cokolwiek będące celem samym w sobie. Rozważmy następujący przykład: ktoś chodzi codziennie do pracy, ale jej nie lubi – robi to wyłącznie ze względu na pieniądze. Wówczas praca tej osoby nie jest autoteliczna, ponieważ jej cel jest zewnętrzny – w tym przypadku są to pieniądze. Kolejny przykład: jeżeli ktoś prowadzi bloga, po prostu dlatego, że lubi pisać, to jest to czynność autoteliczna; jest dla danej osoby celem samym w sobie.

Osobowość autoteliczna charakteryzuje osobę, która ma skłonność do autotelicznych czynności. Taka osoba wybierając pracę, nie będzie się kierować wyłącznie zarobkami, ale przede wszystkim zadowoleniem z jej wykonywania. W wolnym czasie dążyć będzie do zajęcia się czymś co po prostu sprawia jej radość i pozwala się rozwijać. W wyborze partnera życiowego kierować się będzie nie tym co pomyślą o danym wyborze znajomi lub rodzina, ale prostą radością jaką ta osoba wnosi do jej życia.

Przeciwieństwem jest osoba, która działa przede wszystkim ze względu na coś innego. Pracuje po to aby zarobić możliwie najwięcej pieniędzy. Wybiera sobie atrakcyjnego partnera, ale nie ze względu na to, że się z nim świetnie dogaduje, tylko dlatego, że to sprawia dobre wrażenie na innych. Wszelkie osiągnięcia takiej osoby i wyjątkowe przeżycia, obowiązkowo trafić muszą do mediów społecznościowych. Wogóle wrażenie jakie sprawia, ogólnie rzecz biorąc popisywanie się, stanowi istotną część życia dla takiej osoby. Wszystko co robi musi mieć uzasadnienie, w postaci realnej lub wyimaginowanej korzyści.

Mihály Csíkszentmihályi w swojej książce Flow, opisuje trzy cechy, które są właściwe osobom o nie-autotelicznej osobowości. Oto one:

  1. Trudności w skupianiu uwagi. Cytat: Jeżeli osoba nie potrafi kontrolować energii psychicznej, ani uczenie się, ani prawdziwe zadowolenie jest niemożliwe.
  2. Nadmierna samo-świadomość. Cytat: Osoba, która stale martwi się o to jak inni ją postrzegają, która boi się stworzenia złego wrażenia, lub zrobienia czegoś niewłaściwego, jest skazana na brak zadowolenia.
  3. Skupienie wyłącznie na sobie. Cytat: Osoba skupiona na sobie, na ogół nie jest nadmiernie samo-świadoma, jednak interpretuje ona wszelkie informacje wyłącznie w kategoriach tego, jak odnoszą się one do jej pragnień. Dla takiej osoby wszystko jest samo w sobie pozbawione wartości. Kwiat nie jest wart drugiego spojrzenia, jeżeli nie można go użyć; mężczyzna lub kobieta, która nie posuwa naprzód jej zainteresowań nie zasługuje na uwagę. Świadomość jest zorganizowana całkowicie w kategoriach swoich własnych celów, i nic nie jest w niej dozwolone co im nie sprzyja.

Jeżeli spojrzeć w obiektywny sposób na zjawisko życia, to jeżeli ma mieć ono sens, to musi być autoteliczne. Życie po prostu jest i dąży do zachowania tego stanu, nie ma żadnego celu lub sensu. Wydaje się zatem, że żyć autotelicznie oznacza żyć w zgodzie z naturą.

Co to jest zasada 10 powtórzeń?

Jest to metoda treningowa zalecana przez wpływowego trenera Pavla Tsatsoulina. Przede wszystkim zasada ta jest kierowana do sportowców, którzy uprawiają dyscypliny inne niż podnoszenie ciężarów. Mogą ją również wykorzystywać wszyscy ci, którzy chcą zwiększyć siłę, poświęcając na to niewiele wysiłku.

Podstawową ideą tej metody jest aby podnosić dużo, ale nie z trudem. W ten sposób można maksymalnie zwiększać siłę, zachowując przy tym świeżość niezbędną do ćwiczeń nad uprawianą dyscypliną.

Oto założenia tej metody:

  1. Wykonuj dwa lub trzy ćwiczenia ogólne, angażujące różne grupy mięśni, takie jak np. wyciskanie na ławce poziomej, wyciskanie żołnierskie, martwy ciąg lub przysiad.
  2. Ćwicz w ten sposób 3 razy w tygodniu, niezależnie od innego rodzaju ćwiczeń. Zalecane jest doskonalenie właściwej dyscypliny 6 razy w tygodniu, z jednym dniem przeznaczonym wyłącznie na odpoczynek.
  3. Należy wykonywać serie po 2 lub 3 powtórzenia.
  4. Podczas pojedynczego treningu należy wykonać łącznie ok. 10 powtórzeń, zatem 5×2 lub 3×3.
  5. Nigdy nie należy ćwiczyć do odmowy, do wyczerpania.
  6. Przerwy pomiędzy seriami powinny wynosić 5 minut.
  7. Kończąc taki trening, powinieneś czuć większą siłę, niż przed jego rozpoczęciem.

Co to jest sztuka?

Przeglądając Dziennik Witolda Gombrowicza, natknąłem się na wpis, w którym tłumaczy on czym jest sztuka. Jest tam kilka wspaniałych i oświecających fragmentów. Oto one:

Sztuka jest arystokratyczna do szpiku kości, jak książę krwi. Jest zaprzeczeniem równości i uwielbieniem wyższości. Jest sprawą talentu, czy nawet geniuszu, czyli nadrzędności, wybitności, jedyności, jest także surowym hierarchizowaniem wartości, okrucieństwem w stosunku do tego co pospolite, wybieraniem i doskonaleniem tego co rzadkie, niezastąpione, jest wreszcie pielęgnowaniem osobowości, oryginalności, indywidualności. 

I dalej:

Siła sztuki, jej nieustępliwość, jej wiecznotrwałość wciąż odżywająca pochodzi stąd, że nią wypowiada się indywiduum. Człowiek. Człowiek pojedynczy. […] [Sztuka] to bowiem jest własność prywatna, najbardziej prywatna jaką kiedykolwiek człowiek sobie sprawił. Sztuka jest tak bardzo osobista, że każdy artysta zaczyna ją właściwie od początku – i każdy ją robi w sobie, dla siebie – jest wyładowaniem jednej egzystencji, jednego losu, osobnego świata. W skutkach swoich, w mechanizmach swego oddziaływania – społeczna, w poczęciu swoim i duchu – indywidualna, osobna, konkretna, jedyna.

Czym jest pressing w piłce nożnej?

Każda drużyna w piłce nożnej stale przechodzi przez cztery fazy – ataku tj. posiadania piłki, tranzycji do obrony, obrony i tranzycji do ataku. Pressing dotyczy dwóch faz związanych z obroną. Drużyna może zachować się w nich dwojako.

Jednym rozwiązaniem jest pasywne oczekiwanie w zorganizowanym bloku na działania przeciwnika. Wówczas niedokładne zagranie, przegrany pojedynek z obrońcą lub niecelny strzał powoduje odzyskanie piłki przez broniącą się drużynę.

Drugie rozwiązanie jest aktywne, i właśnie to podejście nazywamy pressingiem. Polega ono na aktywnym dążeniu do odebrania piłki przeciwnikowi. W tym celu zawodnicy broniący się wywierają presję (po angielsku pressure, skąd pochodzi słowo pressing) na zawodnika przeciwnika, który w danym momencie posiada piłkę.

Na ogół pressing jest zorganizowanym wysiłkiem całej drużyny i oprócz presji wywieranej wyłącznie na tego zawodnika, broniący się piłkarze kryją indywidualnie pozostałych zawodników lub blokują linie potencjalnych podań. W ten sposób zawodnik z piłką przy nodze zostaje zmuszony do jej oddania innemu zawodnikowi, ale ponieważ pozostali zawodnicy są niedostępni, na ogół traci on piłkę na rzecz przeciwnika.

Pressing wymaga przede wszystkim odpowiedniej organizacji. Wszyscy zawodnicy z pola muszą być w niego zaangażowani i prowadzić go w zorganizowany i efektywny sposób. Zawodnik z piłką będący pod presją potrzebuje tylko jednego wolnego zawodnika aby pozbyć się piłki i zniweczyć próby jej odbioru.

Kolejne wymaganie dotyczy kondycji. Aktywne podejście do obrony zmusza do bardziej wytężonego wysiłku, niż w przypadku pasywnego podejścia. Często zdarza się, że drużyny świetnie wyglądają na początku spotkania, ze względu na prowadzony pressing, który jednak powoduje szybsze narastanie zmęczenia. Pod koniec spotkania jednak często słabną i pozwalają przejąć inicjatywę przeciwnikowi. Zdarzało się, że drużyny w ten sposób traciły trzybramkowe prowadzenie.

Wyróżniane są trzy rodzaje pressingu.

  1. Pressing wysoki. Jest to najbardziej spektakularna forma pressingu. Polega ona na wywieraniu presji na całym boisku. W przypadku gry z linii 6 metrów przez przeciwnika, drużyna grająca w ten sposób, podejdzie pod samo pole karne, starając się zablokować możliwości podań do zawodników. Zaletą takiego sposobu prowadzenia pressingu jest to, że przy odebraniu piłki przeciwnikowi, jest on zdezorganizowany. To często umożliwia relatywnie łatwe strzelenie bramki. Problemem związanym z grą w ten sposób jest zmęczenie, które ono powoduje.
  2. Pressing średni.
  3. Pressing niski.

Jakie są powody stosowania pressingu?

Jedną z głównych zalet jest fakt, że drużyna w momencie budowania akcji od tyłu, jest narażona na kontrataki. Pressing może być zatem wykorzystywany do wymuszenia błędu na obrońcach lub pomocnikach pomagających w rozegraniu. W przypadku powodzenia drużyna przeciwna ma bardzo mało czasu organizację w obronie, co pozwala relatywnie łatwo strzelić bramkę. Technikę tę stosuje m. in. Jurgen Klopp z Liverpoolem, gdzie piłki odbierane w pressingu kierowane są błyskawicznie, do bardzo szybkich skrzydłowych, mających za zadania jak najszybciej przenieść grę w okolice szesnastki przeciwnika i oddanie strzału.

Pressing pozwala również zwiększać ilość czasu w posiadaniu piłki. Przede wszystkim jest tak dlatego, że presja powoduje błędy tj. niedokładne podania lub przyjęcia piłki, czyli oddanie piłki rywalowi. Czasami drużyny nie ryzykują błędu i 

Co oznaczają terminy lewica i prawica?

Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba przede wszystkim określić, co mamy na myśli używając słów prawica i lewica. Wielu krytykuje te terminy jako nieostre lub niepasujące do dzisiejszej sytuacji politycznej. 

Uważam, że trzeba rozgraniczyć sfery w których używa się tych pojęć. Kiedy się to zrobi, nabierają one znaczenia. W tym przypadku istnieją dwie sfery – światopoglądowa oraz gospodarcza.

W sferze gospodarczej, poglądy lewicowe oznaczają skłanianie się ku ograniczeniu działania wolnego rynku, poprzez redystrybucję i interwencje państwa. Odwrotnie w przypadku poglądów prawicowych, które wspierają wolny rynek i ograniczenie działania państwa.

W sferze światopoglądowej, poglądy lewicowe oznaczają głównie skłanianie się ku wolności w sferze kulturowej i obyczajowej. Prawo do małżeństw dla homoseksualistów, aborcji oraz eutanazji – to kilka powszechnie znanych postulatów lewicowych. Poglądy prawicowe sprzeciwiają się radykalnym zmianom w sferze obyczajów. Dążą do utrzymania wartości uznawanych za tradycyjne – małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny oraz patriotyzm są tutaj dobrymi przykładami. Są zatem konserwatywne.

Tego rodzaju rozgraniczenie jest konieczne, jeżeli te pojęcia mają mieć jakikolwiek sens. Rządząca obecnie partia tj. Prawo i Sprawiedliwość, jest prawicowa w sferze poglądowej oraz lewicowa w sprawach gospodarczych. Jak ją zakwalifikować, jeżeli nie rozróżnimy znaczenia tych pojęć na sfery?