Jaki jest problem Jose Mourinho?

Kilka dni temu Jose Mourinho został kolejny raz zwolniony z funkcji menadżera klubu. Ostatnie zwolnienie z Manchesteru United, podobnie jak dwa poprzednie w Chelsea i Realu Madryt, poprzedzone były okresem znacząco słabszej gry zespołu i doniesieniami o złej atmosferze w szatni. Rodzi się pytanie, jaki jest problem Jose Mourinho, jednego z najlepszych trenerów piłkarskich w dziejach, że został wyrzucony po raz trzeci, z podobnego powodu?

Moim zdaniem, odpowiedź może być jedna – nastawienie. Nastawienie, które w jego przypadku działa jak miecz obosieczny, ponieważ to ono pozwoliło mu wygrać tak wiele, ale z drugiej strony, w długim okresie czasu, prowadzi do buntu szatni.

Mourinho zdaje się postrzegać futbol, podobnie jak rozgrywkę szachów. Każdy mecz, który rozgrywa poprzedzony jest dogłębną analizą gry przeciwnika. Jego silnych stron, słabych stron, sposobu gry i wzorców. Na tej podstawie układa on plan taktyczny na dane spotkanie, którego celem jest uzyskanie maksymalnej przewagi nad przeciwnikiem tj. granie w taki sposób, aby uniemożliwić efektywnę grę rywalowi a samemu grać możliwie efektywnie.

Czasami polega to na przydzieleniu indywidualnego krycia. Czasami na postawieniu autobusu w polu karnym i graniu z kontrataku. Innym razem wiąże się z zastosowaniem wysokiego pressingu. Drużyna Mourinho, będzie grać w dokładnie taki sposób, jaki trener uważa, za dający największe szanse na wygraną, czasami remis.

Mourinho jako mistrz planowania taktycznego, wygrywa w ten sposób wiele meczy. Często dysponując nawet mniejszym lub równym potencjałem w stosunku do przeciwnika. On jednak potrafi w taki sposób zorganizować swój zespół, aby mimo to wygrać.

Takie podejście jednak wymaga od zawodników pełnego podporządkowania się. Ich preferencje co do sposobu gry nie są brane pod uwagę. Narzucone są im wymagania oraz plan taktyczny, czy się z nim zgadzają czy nie. Oczekuje się od nich zawsze pełnego zaangażowania na treningach i w meczach. Trener traktuje ich podobnie jak pionki na szachownicy, które mają poruszać się w wyznaczony przez niego sposób. Nierealizowanie założeń taktycznych, brak stu procentowego zaangażowania lub wychylanie się poza szereg są nieakceptowalne.

I właśnie takie podejście działa jak miecz obosieczny. Z jednej strony pozwala ono osiągać możliwie dobre wyniki, z drugiej jednak strony, piłkarze są w nim wyobcowani. Nie mają wkładu w sposób gry, nie cieszą się nim, jest on im narzucony z góry. Co z czasem prowadzi do niezadowolenia, które przeradza się w niewywiązywanie się z wymagań trenera. Trener natomiast nie akceptuje takiego stanu rzeczy, nie idzie na ustępstwa nawet o krok, i sytuacja się zaostrza. Napięta sytuacja wkrótce staje się nie zniesienia i trener zostaje zwolniony.

Taki jest moim zdaniem problem Jose Mourinho – traktowanie piłkarzy w instrumentalny sposób, z dystansem i z góry. Traktowanie futbolu jako roboty do odwalenia. I ponadto niezdolność na pójście na ustępstwo, rozładowanie sytuacji, zaakceptowanie braku pełnej dyscypliny u zawodników.

Podejście to jest podobne do trenera, na którym Jose Mourinho się wzoruje tj. Helenio Herrery. Herrera pracując w Interze, na kilka dni przed meczem, gromadził zespół w odizolowanym ośrodku, gdzie piłkarze nie byli rozpraszani. Mówiło się tam wyłącznie o przyszłym meczu, taktyce na ten mecz i przeciwniku. Zawodnicy żyli kolejnym meczem.

Tego rodzaju podejście pozwalało zdominować europejski futbol. Tamta drużyna nazywana jest Grande Inter, czyli Wielki Inter i wspominana jest do dziś. Piłkarze jednak po kilku latach takiego życia, mieli go dość i trener, podobnie jak niedawno Jose Mourinho, musiał odejść z klubu, z którym nie tak dawno święcił wspaniałe sukcesy.

W moim odczuciu Jose Mourinho jest geniuszem jeśli chodzi taktykę, ale brakuje mu wyczucia w dziedzinie psychologii. Gdyby jako trener dbał bardziej o to aby zadowolić swoich zawodników, o ich morale i utrzymanie radości z gry – wówczas przetrwał by dłużej zarówno w Chelsea, Realu Madryt i Manchesterze United. To pozwoliłoby by mu prawdopodobnie powrócić do wysokiego poziomu, sezon później.

Moja teoria zdaje się pasować do klubów, z których Mourinho był zwalniany. Czy jednak pasuje do tych, z których odchodził sam – z Porto i z Interu?

Należy zwrócić uwagę, że Porto i Inter to dwie drużyny mniejszego formatu niż Man Utd, Real Madryt czy Chelsea. Dysponują one dużo mniejszymi funduszami, nie mają tylu znanych piłkarzy. To moim zdaniem jest powód, dla którego Mourinho nie stracił w nich szatni. Piłkarze tam grający, nie mający statusu gwiazd, nie dysponujący wspaniałym talentem, ale którzy nadrabiają ciężką pracą, są tymi, którzy skłonni są do tego aby się podporządkować.

Warto zwrócić uwagę, że w każdym z trzech klubów o których pisałem na początku, sprzeciwiały mu się największe gwiazdy – Cristiano Ronaldo, Eden Hazard i Paul Pogba. Tego typu piłkarze są tymi, którzy sprzeciwią się trenerowi, a nie ci bezimienni w mniejszych klubach. Szczególnie w dzisiejszych czasach kiedy znani piłkarze są gwiazdami nie tylko na boisku piłkarskim, ale również w świecie biznesu, mody i mediów społecznościowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *